Witam !
Miasto około 20 000, wynająłem działkę w centrum na rynku za 500 zł na miesiąc,wynajem sklepu obok 3 000 zł. Mam pozwolenie wydziału architektury urzędu miasta na postawienie tam straganu. Będzie tam sprzedawana odzież chińska z bardzo małą marżą od 1 do 5 zł na sztuce. Cena spodni jeans w sklepie obok od 40 do 120 zł u mnie od 15 do 25 zł. Bluzka damska w sklepie od 35 do 50 zł u mnie od 7 do 15 zł. W Wólce kosowskiej można kupić wszystko za bezcen. Piżamy od 5 do 10 zł,na targowisku identyczne od 23 do 30 zł. Małą marżę chciałbym nadrobić ilością sprzedaży. Będę mieć najtańsze ciuchy w mieście,cenowo zbliżone do cen w lumpeksach. Dzisiaj rynek ciuchami jest już tak zapchany,że tylko ceną można coś zdziałać. Zastanawiam się jak zareaguje konkurencja na tak niskie ceny. W końcu normalny człowiek nie da za coś w sklepie 20 zł jeśli u mnie za to samo zapłaci powiedzmy,że 10 zł. Nie będę miał dużych kosztów,tylko wynajem działki i 80 zł na miesiąc ubezpieczenia KRUS bo jestem rolnikiem i nie ma co ukrywać mam duże przywileje.
Jak myślicie ? Czy zdziałam coś ceną ?
Czy bardzo niską marżą zabiorę klientów konkurencji obok ?
W końcu będę mieć taniej niż w marketach,a jakość taka sama.
Jestem świadom tego,że zepsuję rynek,ale ludzie zawsze lecą tam gdzie taniej.
Pozdrawiam
MARKO LEE



