Witam!
To jest mój pierwszy post na tym forum ;) Mam 20 lat, jestem studentem studiów zaocznych, w tygodniu pracuje w jednym przedsiębiorstwie na umowę- zlecenie. Mój szef powiedział mi, że za studentów ZUS płaci uczelnia i nie muszę mieć go płaconego przez mojego szefa (tak mu mówiła bodajże księgowa). Więc nic nie robiłem z ZUSem, tzn. nie byłem w nim, nie zawoziłem żadnych dokumentów itd. Jednak ostatnio dowiedziałem się, że owszem- studenci mają opłacany ZUS przez uczelnie, ale tylko na studiach dziennych. Wiec moje pytanie brzmi następująco: czy ja w tej chwili nie mam ZUSu?? Dodam, że moja mama jest na bezrobociu i tam jest ubezpieczona (a co za tym szło- ja też byłem). Podobno też studenci mogą być na ubezpieczeniu rodziców do 26. roku (?). Czy ktoś umie mi poradzić, co ja mam teraz zrobić? Bardzo proszę o pomoc!! Pracuje w tym przedsiębiorstwie od lipca. Do (chyba) października pracodawca był zwolniony z opłaty ZUSu (bo miałem jeszcze ubezpieczenie ze szkoły, czy byłem objęty jeszcze jakąś "ochroną"- jakoś tak). Może w niektórych sprawach piszę jakieś bzdury, ale proszę się nie dziwić- ja się na tym NIE ZNAM! :/
Pozdrawiam i z góry dziękuję za odpowiedź:)




