Witam wszystkich. Obserwuję forum starając się znaleźć coś dla siebie.
Od niedawna świta mi w głowie pewien pomysł. A mianowicie szkoła bezpiecznej jazdy. Powiedzcie mi czy to w ogóle ma sens? Czy nasze społeczeństwo dorosło już do samowolnego podnoszenia umiejętności czy ciągle woli uczyć się w ruchu miejskim?
Jak sądzicie:
- zacząć od czegoś małego (punto z trolejami i nauka jazdy w poślizgu) czy postawić na kompleksowe szkolenie (troleje, mata poślizgowa, szarpak i inne)
- Czy powinienem oferować potencjalnym klientom pojedyncze godziny jazdy czy nastawić się na całe kursy doszkalające
- Jak rozpoznać rynek? Czy zwykła ankieta da wymierne efekty?



