Obecnie dorabiam w szkole nauki jazdy jako instruktor. Miasteczko, w którym to robię liczy 7 tyś, gmina 15 tyś mieszkańców, są tu 4 nauki jazdy w tym 8 samochodów i 8 jeżdżądzych instruktorów. Tak więc w Twoim przypadku pomysł bardzo trafiony.
Wg mnie najważniejsze to:
- auto takie jak na egzaminie,
- materiały naukowe wliczone w cenę kursu,
- dowóz na pierwszy egzamin gratis, na kolejne symboliczne 10 zł,
- interesujące wykłady z wykorzystaniem-projektora, slajdów, rzutnika, DVD,
- punktualność i rzetelność w stosunku do kursanta.
Na początek proponowałbym, żebyś jeździł sam, ostro popracować, zarobić a później myśleć o dalszym rozwijaniu. Jeden instruktor śmiało może robić wykłady i jazdę praktyczną. W większych naukach jazdy są osoby, które prowadzą tylko wykłady i osoby, które prowadzą tylko zajęcia praktyczne.
Żadnych podziałów na instruktora na plac i na instruktora na miasto!
Pozdrawiam




