Witam,
ostatnio pomiędzy mną, a kolegą wywiązała się delikatna kłótnia. Poszło o to czy pracodawca woli uniwersalnego pracownika (moja strona) czy wyspecjalizowanego w jednym fachu (strona kumpla). Nie doszliśmy do porozumienia, a mnie nurtuje ciągle to pytanie, gdyż ingeruje w moje plany... Także proszę o zajęcie jednego ze stanowisk :) Ale najpierw słów kilka o mnie i przyczynach owej sprzeczki.
Jestem studentem pierwszego roku elektroniki i telekomunikacji. Nie będę podawał nazwy uczelni, bo to nie istotne. Dobrze mi idzie na studiach i chciałbym dalej się kierunkować w tym fachu. Chodzi mi głównie o programowanie, a jak wiadomo znalezienie pracy w tym zawodzie to nie problem. No ale jak to w moim przypadku, zawsze chce więcej dlatego planuje rozpocząć studia na drugim kierunku. I dlatego pomyślałem o zarządzaniu na uniwersytecie ekonomicznym. Czytałem sporo o takim połączeniu inżyniera i ekonomisty i wszyscy wypowiadali się w samych superlatywach o możliwościach po ukończeniu takiego pakietu. Jednakże studiowanie na dwóch kierunkach wiąże się z "podziałem" czasu na naukę mniej więcej po 50% więc nie można się całkowicie skupić ani na jednym ani na drugim.
I tak to pokrótce wygląda...
A wy jak sądzicie? Czy pracodawca w tym przypadku wolałby pracownika wykonującego dobrze prace i mającego biznesowe zaplecze, które można wykorzystać w przyszłości czy kogoś kto jest szalenie ukierunkowany tylko na to czym się zajmuje?





