Witam wszystkich
od kilkunastu dni męczy mnie jeden pomysł na biznes. Otóż myślę nad otworzeniem 2-3 sklepów z warzywami i owocami w mieście 30tys. plus do tego może mały sklepik w miejscowości w której mieszkam 5tys mieszkańców. Przebitka na warzywach jest jak wiadomo dość spora, pojęcie na temat mam bo troszkę czasu siedzę w tej branży. Do tego w przyszłym sezonie planowałbym otworzyć warzywniak w kurorcie nadmorskim. Po towar jeździłbym sam, jakaś mała ciężarówka, świeże dostawy 2-3 razy w tygodniu. W mieście jest już jedna firma która ma 4 sklepiki i rynek, ale powiem że ceny mają z kosmosu.
Zastanawiam się jaki wkład trzeba przygotować.
Myślicie że taki pomysł ma szanse na powodzenie?
Jaki asortyment można by jeszcze wprowadzić oprócz owoców, warzyw, kiszonek, suszy?
Jak nazwać taką mini sieć sklepików?
dziękuję i pozdrawiam





