Tak sobie siedze wlasnie w pracy i mysle ze cos bym zjadl. Mam ochote na miecho, ale ze warunki malo stolowkowe, to chetnie zobaczylbym tu torbe pelna wedzonych lub suszonych kawalkow mieska ktore moglbym sobie podgryzac, zuc, przezuwac, polykac itp itd...cos jak chipsy ale z mieska.
I tak sie zastanawiam czemu nigdy czegos takiego nie widzialem w sklepach, to chyba nie problem cos takiego wyprodukowac? Technologia wedzenia, suszenia lub liofilizowania dalaby odpowiedni termin do spozycia. Problemem tylko moglaby byc cena, takie miesko byloby drogie chyba nie?
Coz za maszyneria zas poza zwykla wedzarnia bylaby potrzebna do takiego biznesu?
Nawet juz nie mysle o zarobku wielkim, sam dla siebie taka fabryke chetnie bym postawil, bo za torbe pelna kawalkow suszonego lub wedzonego miesiwa oddalbym teraz krolestwo razem z corka, kuniem i nocnikiem.
ps. polskich liter chwilowo brak




