Do grona okradzionych przez wpłatomat mbanku w niedzielę dołączyłam. W niedzielę, w ostatni przedświąteczny weekend wybrałam się na zakupy do centrum handlowego. Przy okazji udaję się do wpłatomatu mBanku (wcześniej sprawdziłam w internecie - działa!). Po otrzymaniu instrukcji od pracownicy mKiosku (wpłacanie w małych transzach kwotowych niewielkiej ilości banknotów) udaję się do wpłatomatu. Pierwsza dawka ksieguje się po godzinie, druga - kwota 3 500 zł natomiast "utyka" w żelastwie, które oddało mi kartę i nie wydało potwierdzenia. POjawia się komunikat o awarii modułu kasowego i.... Teraz sobie wyobraźcie... Tymczasem przez 30 dni o ile nie dłużej, bo i takie sytuacje opisywano na forum: (Wcale nie dramatyzuję! Po prostu takie są w tej chwili realia w moim przypadku.)
- nie mam za co żyć (jedzenie)
- nie dokonuje żadnych opłat
- nie opłacam ubezpieczenia NW - tracę ciągłość
- nie mam za co kupić prezenót świątecznych
- itp. itd.
Skandalem jest brak wsparcia infolinii (pół automatyczne blondynki klepiące w kółko te same formułki, sugerujące, że jestem oszustką), nieakceptowalnie długi okres obracania moimi pieniędzmi, i generalnie niezauważanie przez pryncypałów mBanku poważnego problemu jakim jest awaryjność wpłatomatów!!!
mBank straci już wkrótce we mnie długoletnią klientkę, nie omieszkam opowiedzieć o tym moim duuzo zarabiającym znajomym (którzy zapewne także przeniosą się do innych banków). Ale zanim sie to stanie mam pyatnie do poszkodowanych:
CZY JEST KTOŚ CHĘTNY DO NAGŁOŚNIENIA SPRAWY W MEDIACH???
Chętnych prosze o kontakt na forum lub na maila: oszukani_przez_mbank@interia.pl




