Witam wszystkich forumowiczów.
Chce sie was poradzic.....
Od dłuższego czasu pracuje w małej firmie budowlanej zajmujacej sie elewacjami, ale mam juz dosc siedzienia na garnuszku u swego szefa ktory nie dosc ze nie pomaga nam w pracy (bo sie zadko pojawia na budowie) to jeszcze nam ja utrudnia (musimy czekac na narzedzia nawet tydzien czasu) a jak wiadomo wtedy praca stoi w miejsu. Pracownikami musze kierowac sam gdyz tylko jeden z nich wie co trzeba robic a reszta to "lenie i zołtodzioby" Kase mamy marna gdyz przykładowo za ocieplenie jednego domku (ok 400m2) nasza piatka dostaje 6 tys zł do podziału, a szef zgarnia resztę, (cena za metr waha sie od 30 do 45zł za m2). I dlatego zastanawiam sie nad załozeniem (z tym jednym pożadnym pracownikiem) własnej firmy i w tym miejscu zaczynaja sie małe ale... A mianowicie czy ta firma by utrzymała sie gdy jestwesmy studentami i przyładowo gdy na wakacjach ocieplimy jeden domek w 3 tygodnie to w roku szkolnym zajeło by nam to 1-1,5 miesiąca, jak to jest z tym zusem, ile orientacyjnie musieli bysmy wydac na podatki, czy ta firma utrzymała by sie w roku szkolnym. Wkład początkowy nie był by za duży gdyż cały sprzet kosztuje ok 1tys zł + rusztowanie ok 2tys zł (mam kumpla slusarza ktory by je zrobił).
Z kolei zastanawia mnie czy moze lepiej było by pracowac bez firmy, umowy ale za nizsza stawke, ale ciezko jest teraz znalezc klijentow na taka opcje i jak wiadomo nie do konca jest to legalne.
Mieszkam w Białymstoku wiec jest tu troche domow do ocieplenia
Ps.Sorry za błędy w pisowni




