Otwieram sklep z zabawkami drewnianymi "innymi niż wszystkie" w dużym mieście. Wcześniej sprzedawałem je w stoisku w galerii handlowej, ale czynsz był zbyt wysoki - jednak gdybym wygenerował taką sprzedaż jak w tej galerii przy niższych kosztach interes byłby w miarę dochodowy...
Tak więc otwieram sklepik i sklep internetowy + zamierzam zainteresować tematem placówki oświatowe itp. (potrzebują zabawek trwałych i mądrych). Jest tylko jeden kłopot - utopiłem w czynszu sporo kasy i trochę brakuje mi gotówki - starczy na adaptację lokalu, reklamę, stronę WWW i kilkaset katalogów dla przedszkoli, ale na towar zostaje raptem z tysiąc złotych (oprócz tego trochę towaru mi zostało po świętach, za jakies półtora tysiąca).
Dodam, że nie są to zabawki po które mogę sobie ot tak pojechać do hurtowni - sprowadzam je od wielu producentów, także z zagranicy, więc nie opłaca się kupować małych ilości z uwagi na koszt transportu.
W związku z tym bardzo się obawiam o swoją płynność finansową - trudno jest mi założyć ile sprzedam w nowym miejscu, bo galeria handlowa miała zupełnie inną specyfikę. W dodatku luty będzie słabiutki...
Co o tym myślicie? Oczekuję konkretnych porad - czy warto kontynuować biznes obiecujący, ale doprowadzony prawie do bankructwa na skutek własnych nieprzemyślanych decyzji? Czy może lepiej się wycofać - jest do tego najlepszy czas - towaru zostało niewiele, kosztów przeniesienia się w nowe miejsce jeszcze nie poniosłem.
Dziękuję




