Freebiz miałam na myśli to że "wasz" spór dotyczył ludzi pracujących w supermarketach i ja rozumiem że to problem wykorzystywania pracowników.
Chyba się nie zrozumieliśmy: nikt tu nie zaprzecza że to problem.
Również dostrzegam problemy natury społecznej- niedzielne spacery po supermarketach zamiast wycieczki itd ale pisząc na temat zakazu handlu nie myślałam tylko o zakazie dla supermarketów ale o ogólnym zakazie.
Cały czas poruszałam raczej aspekty z perspektywy zwykłego sklepikarza czy też tego kto prowadzi stoisko więc nie uważam żeby nie było w tym konsekwencji, bo jednak dla polskiego handlarza brak niedzielnego zysku może okazać się dużym brakiem. Co do sprawy pracoholizmu to myślę że nawet jeśli zamknie się supermarkety albo zakaże handlu w niedzielę to nic nie pomoże a może niektórym pogorszyć, bo z przysłowiowym "językiem na brodzie" będą w tygodniu po nocach siedzieli żeby móc zarobić. Albo gdy zostaną zamknięte supermarkety zobaczą szansę na większy zarobek w niedzielę... i koło sie zamyka.
Masz swoje zdanie i swoje racje i spierać się nie zamierzam.
Co do spraw kapitału zagranicznego: zgadzam się i dodam że w miejscowości niedaleko mojego miasta przez wiele lat nie pozwalano na budowę żadnego supermarketu. Teraz w porównaniu kiedy u mnie w mieście jest ich 10 a tam może 3, tamto miasto jest bardziej rozwinięte pod względem własnych fabryk, inwestycji i wciąż sie rozwija, a w moim mieście.. hhmm.. z tego co słyszałam w budowie są kolejne dwa supermarkety.
Pozdrawiam



