Mysle o zalozeniu masarni. Mam jedno miejsce na oku – gdzie już kiedys była masarnia. Ale jeśli nie to, to gdzie indziej. W gre wchodzi dzierzawa lub kupno. Na początku pracowaly by tam trzy, może cztery osoby, głównie z rodziny.
Nie mogę znalezc w sieci info o relacji pomiedzy zywcem, a gotowym wyrobem. Chodzi mi o to ile kg gotowego wyrobu powstaje z jakiejs okreslonej ilosci kg zywca. Ciekawi mnie tez czy można po prostu zrobic kielbase, nazwac ją np.: podwawelska i wrzucic do sklepów. Czy trzeba mieć jakąs licencje na uzywanie popularnych nazw kielbas ( mysliwska, swojska...itp.), czy może po prostu wystarczy trzymac się okreslonej procedury wytwarzania i skladników.
Nie mam kompletnie pojecia jakie trzeba mieć pozwolenia i jajkie warunki spełnic. Również finansowe. Czy masarz powinien mieć rzeczywiscie uprawnienia masarskie? Skonczoną szkole z dyplomem. Pytam gdyz mam znajomego z rodziny który przez lata pracowal jako masarz, niestety bez „papierów”.
Na początek mysle o dystrybucji do trzech zaprzyjaznionych sklepów.
Wiem ze rywalizacja z potentatami, jest raczej niemozliwa, ale chciałbym postawic na jakosc, nie na ilosc.
W zamysle mam również utworzenie punktu sprzedazy w hali targowej w miejscowosci 50 tys mieszk. Byłby to sklep firmowy.
Moje mozliwosci finansowe to 90 tys zł. Po za tym mysle o pozyczce z funduszy unijnych. Mam na mysli pozyczke na maszyny i inne urządzenia, którą trzeba splacic tylko w czesci pod warunkiem ze przez 5 lat firma będzie istniec i przynosic dochody.
Czy to ma szanse bytu? Czy to oplacalne?




