Miałem podobne problemy jak poprzednicy - z tym że faktycznie przez jakiś czas nie płaciłem składek (kiepski okres był) za to od 3 lat proszę szanowny ZUS o konkretne wyliczenie zaległości bo czas to już spłacić. I co?? I nic. Nie mogę się doprosić. ZUS sam nie wie!!!!
Wie natomiast że trzeba zająć konto - co zrobił oczywiście.
Ale to nie koniec...
Byłem już w sądzie - sąd nakazał ZUSowi dokładne wyliczenie kwoty zaległości - to było w czerwcu 2006 roku, i co ??? I nic. ZUS to oczywiście zlekceważył. A dlaczego ??? Bo pracownikom ZUS nie grożą żadne kary... I robią co chcą.
W końcu w maju 2007 roku (po znajomości jakieijś tam) udało mi się ustalić kwotę główną.
Była gdzieś na poziomie 10 tyś (z czym się mogę z grubsza zgodzić) i czas to zapłacić. I znowu zaczynają się jaja. Okazało się że przez te 3 lata, przez które chodzę do ZUS aby coś ustalić i spłacić zadłużenie kwota urosłą do 30 tyś. Tylko dlaczego mam płacić za opieszałość ZUS?????!!!!!!!!!!!!!!!!!
Bo to ja sam się do nich zgłosiłem z prośbą o ustalenie zadłużenia - z czym ZUS przez 3 lata sobie nie radził - a teraz mam za to płacić karę 20 tyś zł. ???
Dla minie to są obiboki i złodzieje - mają z tego prowizję i przeciągają. ZASADA ZUS: W końcu jak sam się zgłosił i chce zapłacić to trzeba gościa skroić ile się da - a co.



