Witam.
Ja i mój brat pobieramy rentę po zmarłym ojcu. Było tego jakieś 1800zł. W marcu zaprzestałem uczęszczać do szkoły. Nie zgłosiłem tego do ZUS-u. Uważałem, że to nie mój problem, wkońcu szkoła wysyłą do nich pismo. ZUS orzekł, że mój brat nie dostanie wyrównania, a pieniądze przepadną, bo oni "nie mają takiego obowiązku [żeby je oddać]. Czyli po prostu mają nas w 4litery.
Sprawa wygląda tak, że jedynym ratunkiem byłoby wynajęcie prawnika i szukanie szczęścia w sądach - sądzie pracy i ubezpieczeń społecznych. Trochę lipa, bo możemy zapłącić prawnikowi a on i tak nic nie zdziała. JEdnak czasami takie przypadki się zdarzają i ludzie wygrywają takie sprawy. Na jedynm z for już mi odparli, że nie mam szans.
Ja w tej chwili już zlałem całą sprawę, ale nigdy nie zapomnę tego jak mnie potraktowali. Niech to będzie dla wszystkich ostrzeżenie.
Jak by tego było mało, to ZUS nakazał mi zwrot większej kasy niż faktycznie od nich otrzymałem, tłumacząc się, że potrącił część na świadczenia. Dokłądnie na jakie nie wiem, bo pani któa mi to tłumaczyła po prostu zadeklamowała szybciutko tak wszystko, że nic z tego nie zrozumiałem. Jestem wściekły. :(


