Jako entuzjasta wszystkiego co związane z ratownictwem, pierwsza pomoca itd zatanawiałem się jak mógłbym zarabiać na swoim hobby. Z obserwacji wiem, że chęć rozwijania się w kierunku pierwszej pomocy traktowana jest raczej jako ciekawostka i jest to domena wąskiej grupy zapalencow. Choć kursy pierwszej pomocy maja sie dobrze to kursanci są albo osobami indywidualnymi albo pracownikami firm wysłanymi na przeszkolenie w minimalnym zakresie wymaganym przepisami (jak najkrócej i jak najtaniej, najlepiej potwierdzone dobrym papierem na koniec).
Moje pytanie jest takie: jak myślicie - jakim zainteresowaniem wsrod klientow instytucjonalnych (firmy) cieszylyby sie usługi zwiekszajace realne bezpieczenstwo pracy. Mam na mysli
a) cwiczenia dla pracownikow - tak jak cwiczenia pozarowe ale obejmujace zachowanie sie w razie wypadku
b) podobnego rodzaju cwiczenia ale w formie zabaw eventowych (czyli wesole towarzytwo pomiedzy paintbalem i innymi quadami a przed wódeczką cwiczy ratowanie sie nawzajem z wypadkowych opresji)
Podkreslam ze nie chodzi mi tu o kursy pierwszej pomocy z ktorych korzyscia dla pracodawcy jest potwierdzony jakims zaswiadczeniem fakt przeszkolenia odpowiedniej ilosci pracownikow. Chodzi o cwiczenia wplywajace bezposrednio na podwyzszenie poziomu bezpieczentwa przez nauczenie ludzi wlasciwych reakcji w czasie wypadkow typowych dla ich miejsca pracy.
Ilu szefów/właścicieli firm myśli kategoriami jakościowymi w tym zakresie a ilu patrzy wyłącznie na przepisy?
Czy ktoś z Was będąc właścicelem np firmy budowalnej widzialby sens inwestowania powiedzmy 1000 zł rocznie (+ jeden dzien pracy ludzi przeznaczony na cwiczenia) na zabezpieczenie sie na wypadek wypadku (przeszkolenie powiedzmy 10 osób)? 1000 zł to w sumie nic ale skoro prawo nie wymaga to jest sens wydawac?
A jakie byloby zainteresowanie szeregowych pracownikow?
Ciekaw jestem Waszych przemyslen.



